Czy zawsze powinniśmy wybierać?

Czy zawsze powinniśmy wybierać?

7 lutego, 2020 0 By oldboy

Eurowizja, Miss Świata i tym podobne imprezy nigdy mnie nie kręciły. Nagroda Nobla? Według mnie znacznie podupadła, stając się platformą politycznych interesów, zwłaszcza w kategorii Pokojowej Nagrody. Wszelkie konkursy, to bazar polityczno, gospodarczo, kulturalnych targów. Natomiast Mistrzostwa Świata, Europy lub danego kraju w dyscyplinach sportowych są mierzalne, tam wygrywa najlepszy człowiek w danym momencie – biegając, walcząc na macie, korcie, boisku lub parkiecie. Skacząc, pływając, boksując, strzelając itd. itp. To jest mierzalne, chociaż i tam też zdarzają się pomyłki lub naciągane wyniki, ale nie w takim stopniu jak ma to miejsce we wszelkich niemierzalnych konkursach.

A Oscary? Tutaj bywa różnie. Nigdy nie przywiązywałem do tego wagi, czy oglądany przeze mnie film był nominowany na filmowym festiwalu, czy gdzieś bokiem przeleciał przez kinowe ekrany. Bo najważniejsze dla mnie było to, aby film przede wszystkim mnie się podobał. Ale kibicuję i trzymam kciuki, jeśli nasza polska produkcja dostanie się do oscarowych nominacji, gdyż mimo wszystko na tą imprezę załapuje się ścisła czołówka światowej kinematografii i nawet, jeśli będą jakieś zgrzyty lub potknięcia, bo upolitycznianie oraz narzucanie poprawności politycznej również tam się wkrada, to warto zobaczyć, co w filmowym świecie się dzieje!

A co będzie się działo na 92 oscarowej gali w 2020 roku? Jestem miłośnikiem filmu jak wielu ludzi, uwielbiam filmowe obrazy będące czasami światem iluzji, fantazji, a innym razem światem komicznym, zabawnym lub ponurym, brutalnie obnażającym naszą rzeczywistość. Tam można przedstawić coś bardzo ważnego w sposób groteskowy, a banalnego, mało znaczącego na poważnie, bo wszystko zależne jest od filmowej koncepcji twórcy. To świat, w którym może zdarzyć się wszystko! Dlatego nie mam ulubionego gatunku filmowego. Ale uwielbiam dziesiątki aktorek oraz aktorów i cenię filmowych twórców, bez względu na to, jaką rolę spełnili w powstaniu filmowego obrazu. Bo liczy się całość! Bez dobrych zdjęć nie będzie znakomitego filmu, bez świetnego scenariusza również, bez znakomitej gry aktorskiej, reżyserii… Nawet jeśli wszystko będzie grało – reżyser, scenarzysta i aktorzy będą z górnej półki, ale producenci znajdą mnóstwo przypadkowych ludzi do tworzenia filmu, żeby maksymalnie zaoszczędzić, to wszelkie niedociągnięcia wyjdą na ekranie i ktoś powie; znakomity film, lecz zbroje tych średniowiecznych wojów, wyglądały jakby były z tandetnego plastiku, a reżyser pewnie kupił je na po karnawałowej wyprzedaży w hipermarkecie…

Poniżej przedstawiam tylko kilka kategorii do nominacji, właśnie dlatego, że nie jestem fachowcem, ani za takiego nie chcę uchodzić, ale…

Najlepszy film?

1917 / Sam Mendes; Le Mans’ 66 / James Mangold; Joker / Tood Phillips; Pewnego razu w Hollywood / Quentin Tarantino; Parasite / Joon-ho Bong; Irlandczyk / Martin Scorsese; Małe Kobietki / Greta Gerwing; Jojo Rabbit / Taika Waititi; Historia Małżeńska / Noah Baumbach

Najlepszy aktor pierwszoplanowy?

Jonathan Pryce / Dwóch papieży; Adam Driver / Historia małżeńska; Antonio Banderas / Ból i blask; Joaquin Phoenix / Joker; Leonardo DiCaprio / Pewnego razu w Hollywood

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa?

Charlize Theron / Gorący temat; Renee Zellweger / Judy; Cynthia Erivo / Harriet; Scarlett Johansson / Historia małżeńska; Saoirse Ronan / Małe kobietki

Najlepszy film nieanglojęzyczny?

Nędznicy; Parasite; Boże Ciało; Kraina miodu; Ból i blask.

…jako amator, nie mam możliwości obejrzenia większości filmów i często nie przykładam się należycie do tego. Czasem oglądając film w kinie, koncentrując się na obrazie lub pośpiesznie w domu, czy u kogoś w większym gronie, gdzie każdy coś wtrąci i nie można się skupić. Pochłaniam go w kawałkach, bo na obejrzenie całości nie mam czasu i moja ocena może być szczątkowa oraz mocno uzależniona od sposobu w jaki obejrzałem dany film. Podejrzewam, że większość z nas ogląda filmy i nie tylko filmy w ten sam sposób. Może całe nasze życie, to nieustanne niedociągnięcia, a wszelkie problemy rzutujące na naszą przyszłość  wynikają z owych niedociągnięć???

Wysoka dziewczyna – wspaniały, poruszający, przygnębiający rosyjski film o losach żołnierzy uszkodzonych przez wojnę i kobietach które przez nią ucierpiały. Moim zdaniem to wielki nieobecny film, który powinien być również wśród nominacji, ale niestety…

Tym razem z dziewięciu nominowanych filmów na najlepsze filmowe dzieło ubiegłego roku, obejrzałem aż siedem!!! Nie widziałem filmu Małe Kobietki oraz Historia Małżeńska, ale z owej siódemki, moim faworytem jest Jocker, film dopieszczony do granic możliwości. Oglądając go byłem zachwycony, chociaż to obraz bardzo przygnębiający, lecz refleksyjny, nad którym warto głęboko się zastanowić, gdyż pokazuje mroczną stronę naszego życia. A warto to zobaczyć, bo taki świat może dopaść każdego z nas i z pewnością wielu ludzi dopada. Może taki film pokazać nam między wierszami, jak powinniśmy się otrząsnąć i iść przez życie dalej oraz co powinniśmy zrobić, aby nie popaść w obłęd? A może nie ujawnić recepty na to jak radzić sobie z życiem. Dla mnie ten przygnębiający obraz był chwilą refleksji nad sobą i nad światem. Dlatego uważam, że warto go zobaczyć i po swojemu przeżyć.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy – tutaj widziałem w akcji Jonathana Pryce, Joaquina Phoenixa, Leonardo DiCaprio oraz Antonio Banderasa. Ale spośród tych czterech aktorów Joaquin Phoenix jest dla mnie zdecydowanym faworytem, nie tylko dlatego, że masakrycznie schudł do tej roli, co było dla niego pełnym wyrzeczeń zadaniem, lecz dlatego, że był bardzo przekonujący. Joaquin pokazał jak wygląda rozpacz, samotność, zwątpienie, bezradność, ból, co w końcu przeobraża się w gniew, nienawiść i chęć mordu. Niby wszystko to znamy i pewnie dla niektórych z nas byłoby to lustrzanym odbiciem, przeradzającym się w obraz naszych osobistych, negatywnych doznań. Dlatego tak cenię rolę tego aktora w tym filmie, uważając jego aktorski przekaz za najbardziej wartościowy. Ale jest też Antonio Banderas – zdecydowany faworyt mojej Żony, który znakomicie pokazuje starość, ale nie taką po 80-tce, tylko powiedzmy drugą połowę życia, w którą wielu z nas wchodzi już z problemami zdrowotnymi i nierozwiązanymi sprawami z pierwszej 50-tki swojego żywota!

Najlepsza aktorka – niestety w filmowej akcji widziałem tylko wspaniałą rolę Renee Zellweger wcielającą się w Judy Garland, dlatego nie mam porównania w tej kategorii. Ba! Co ja mówię! Niesamowitą rolę! Po prostu grała całym swoim ciałem i najdrobniejszym jego kawałkiem. Widzieliście kiedyś około 50-cio letnią kobietę uzależnioną od leków i alkoholu??? Jeśli tak, to Renee tak grała – mało tego, ona po prostu taką kobietą się stała, odtwarzając ostatnie lata życia Judy. Niestety Judy Garland pod koniec życia była zniszczona przez notoryczną bezsenność, tysiące dni kilkunastogodzinnej pracy, leki i alkohol. Najsmutniejsze jest to, że do uzależnienia została zmuszana od dziecka, bowiem faszerowano ją lekami, wykorzystując do nieludzkiego wysiłku dla potrzeb show biznesu.  Renee Zelweger w znakomity sposób przedstawiła nam tragiczną historię Judy, lecz co na ekranie pokazały pozostałe aktorki, tego nie wiem. Ale pamiętam jedno, że ja podstarzały, zgorzkniały facet, byłem niezwykle wzruszony oglądając finałową scenę i tutaj chciałem podziękować jednej osobie – panu Tomaszowi Raczkowi, za niezwykłą recenzję tego filmu, którą koniecznie polecam przed obejrzeniem JUDY.

Najlepszy film nieanglojęzyczny! Tutaj mogę się narazić, ponieważ film Boże Ciało rozczarował mnie i wszelkie ochy oraz achy, jakoś mnie nie ruszają. Jeśli chodzi o ten film, to moja ocena rozjeżdża się najbardziej z recenzją ulubionego przeze mnie Tomasza Raczka. Po prostu uważam, że polscy krytycy widzą w tym filmie to, co powinno być, lecz czego nie ma. Określiłbym to jako widzenie życzeniowe. Co nie znaczy, że uważam iż ten film jest zły. To bardzo dobry obraz, ale tylko DOBRY. Najbardziej rozczarowało mnie to, że nie czułem w nim klimatu. Ciekawy temat, lecz klimatu nie było i może dlatego znakomita rola Bartosza Bieleni odstawała od całości! Był Bartosz długo, długo nic i film. Ale byłoby to kłamstwem z mojej strony, gdybym tak powiedział, ponieważ była również filmowa perełka w tym obrazie – Aleksandra Konieczna, rewelacyjnie odgrywająca rolę kościelnej Lidii. Ja w każdym razie grą pani Aleksandry byłem zachwycony.

Ale Parasite oraz Ból i Blask, to wg mnie konkurencja nie do przeskoczenia dla Bożego Ciała, nawet jeżeli co do oceny naszego filmu się mylę. Jeśli chodzi o Ból i blask, to nie mnie ten film oceniać – przysnąłem!!! Dupa ze mnie, a nie kinoman! I mogę bazować na ocenie mojej Żony, której film Pedro Almodovara bardzo się podobał. Ja tylko mogę stwierdzić, bo część filmu obejrzałem, że jest on: filmową nostalgią, leniwie sączącą się z ekranu, powoli ogarniającą nas jak zapach przekwitającego jaśminu… Teraz wiecie o czym jest ten film.

Natomiast Parasite! Ależ było to mocne uderzenie! Najpierw śmiejesz się do rozpuku, później się zaciekawiasz, następnie obserwujesz, ogarnia cię złość, a na końcu przerażenie. Tak w skrócie określiłbym ten film. Fabuła w bardzo mocnym skrócie: film jest o ludziach, którzy nie mieli nic, ale gdy znaleźli okazję, aby poprawić swój byt, zamienili się w bezwzględne i bezlitosne bestie!

Le Mans 66! Wgniótł mnie w fotel!!! To film o wyścigu, ale samochody to był chyba tylko pretekst do pokazania walki dwóch światów. W jednym narożniku stała pycha, arogancja, bufonada, mania wyższości, egoizm, a w drugim miłość do piękna i chęć tworzenia tego piękna.

Po filmie naszła mnie taka refleksja, że Świat dzieli się na IDIOTÓW, WSPANIAŁYCH LUDZI i TAKICH JAK JA. Dlatego ciągle walczymy ze sobą, albo musimy współpracować mimo dzielących nas różnic, tak jak było to jaskrawo pokazane w tym filmie!

Streszczałem się ile mogłem. Podejrzewam, że ze szkodą dla jakości, ale opisanie tylko tego, co widziałem oraz moich odczuć zajęłoby co najmniej kilkanaście stron na blogu. Dlatego chciałem w skrócie przedstawić spojrzenie filmowego laika którym niewątpliwie jestem oraz jego odczucia i powstało takie pytanie, po obejrzeniu znakomitych filmów, których porównywanie ze sobą i wybieranie na podstawie porównań, moim zdaniem jest bezsensowne;

CZY ZAWSZE POWINNIŚMY WYBIERAĆ?

Podam przykład; wielka nieobecna – Wysoka dziewczyna! Ten rosyjski film powinien być w nominacjach, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, ale ktoś musiał odpaść. Ależ to się oglądało! Czułem się, jakbym za pomocą magicznej różdżki, przeniesiony został do powojennego Leningradu i mogłem oglądać z bliska smutne, powojenne losy uszkodzonych wojną weteranów oraz zniszczonych nią kobiet! Wysoka dziewczyna do nominacji się nie załapała, a z nią pewnie wiele wspaniałych obrazów, których nie będzie dane nam zobaczyć i jakoś trzeba z tym żyć. Bo czas się nie zatrzymuje. Pomija to lub owo, za naszą zgodą lub bez niej… Często nieświadomie przechodzimy obok czegoś bardzo ciekawego, by zatrzymać się nad jakimś życiowym, zupełnie bezwartościowym bzdetem. Za kilkadziesiąt godzin gala Oscary 2020 Ale moim zdaniem, mimo pozornego bezsensu takiej gali, jest w niej cel, polegający na przybliżeniu nam wielu ciekawych pozycji filmowych, które dzięki takiej prezentacji dotrą do nas, bo w innej formie, może nigdy by nie dotarły.

Oldboy65