Z wizytą u Scroogea

Z wizytą u Scroogea

15 grudnia, 2023 Off By oldboy

Przejechaliśmy zaledwie 56km – taka odległość dzieli nas od teatru w Jeleniej Górze. A przecież swój teatr mamy pod nosem, lecz tylko sporadycznie tam zaglądamy. W nadziei, że coś się w nim zmieni. Na liście około 30-tu teatrów w których miałem przyjemność być. U mnie jest on na ostatnim miejscu. Dlatego że przytłacza mnie awangarda? Sam nie wiem jak określić wałbrzyskie spektakle. Odniosłem wrażenie, że teatr tworzy głównie dla siebie, nie dla nas odbiorców. Ale możliwe, że nie wszystko do mnie dociera. Szkoda tylko, że nie trawię akurat tego, co mam pod nosem.

Tymczasem do Teatru C.K. Norwida jadę z radością. Podoba mi się ten obiekt. Wspaniała sala z lożami i balkonami. Skromny wystrój, żadnych złoceń, czy czegoś podobnego i może w tym tkwi siła teatralnej sali, która cieszy oczy. Jak twarz pięknej kobiety z delikatnym makijażem. „Opowieść wigilijna” była dla mnie przedświątecznym akcentem. Jednym z niewielu. Bo zmianowy system pracy, już dawno przewrócił mój kalendarz do góry nogami i w weekendy oraz wszelkie święta najczęściej pracuję. Być może stąd u mnie mała dbałość o celebrowanie świąt, lub innych uroczystych chwil.

Postawiłem na przedświątecznego Scrooga, na święta też mam zorganizowane coś ciekawego. Może Barbie? Ha! Ha! Mój ulubiony aktor w różowym wdzianku. Nie będą mi telewizje, po raz kolejny wciskać Kevina! Ale kto chce, niech opowieść o roztargnionych rodzicach, super bystrzaku i gamoniowatych złodziejach ogląda ponownie. W moim umyśle zagościł wczoraj Scrooge. Opowieść o pazerności na pieniądze, powodującej nieufność oraz chorobliwe izolowanie się od innych ludzi. Zarówno fizyczne, jak i umysłowe. Ale pomimo tego, że jest to smutna historia – kończy się dobrze. Bo taka powinna być Opowieść Wigilijna.

Fot. Wspaniała sala teatru im. C.K.Norwida w Jeleniej Górze > https://teatrnorwida.pl

Na widowni siedziało mnóstwo dzieci. Dla których wypożyczano w szatni dodatkowe poduchy, aby mogły lepiej wzrokiem ogarnąć scenę. Być może nie wszystko do nich dotarło, gdyż pojawiały się duchy i zjawy. Jakaś metafizyka. Ale najważniejsze, by zrozumiały przesłanie dickensowskiej opowieści. Mówiącej o tym, że zawsze można się zmienić na lepsze. Że pieniądze to nie wszystko. A życie wcale nie musi być ponure.

Jeleniogórski teatr zaimponował mi pomysłową scenografią. Na scenie była ogromna makieta miasta, na której stały budynki co najmniej metrowej wysokości, tworząc uliczki. Podczas scen zbiorowych unoszono ją pod kątem do góry, aby patrząc na nie z widowni, wyglądało jak miasto z lotu ptaka. A tuż przed nią, artyści mogli odgrywać swoje sceny. Podczas innych scen, na przykład w domu Scrooga makieta unosiła się do góry. Do tego kostiumy z epoki i plejada gwiazd miejscowego teatru oraz gościnnie występujące dzieci.
Każde święta. Bez względu na to, czy są katolickie, islamskie, żydowskie, buddyjskie, czy inne. Powinny być radosnym spotkaniem bliskich sobie ludzi. Dotarło??? Wątpię, czy rozumie to chociażby 10 procent ludzi.  Wielu Prawdziwych Polaków będzie trzymać kciuki na przykład za to, by nielubiana ciocia Krysia lub wujek Kazik rozmyślił się i nie przyjechał na rodzinną Wigilię. Albo o to, kto ma upiec makowiec, lub sernik, a kto zamorduje karpia! Mógłbym tak wyliczać. Wiecie o co chodzi. U mnie podobnych problemów nie będzie. Na pewno, nie z wujkiem Kazikiem, gdyż takiego wuja nie posiadam. Dlatego liczę na świąteczny reset, bo święta to najlepszy okres na przemyślenia i odrobinę życzliwości dla siebie, której często brakuje nam na co dzień…

Oldboy65