Pamiętnik rzemieślnika – Stephen King

Pamiętnik rzemieślnika – Stephen King

16 stycznia, 2024 Off By oldboy

Nie trzeba pragnąć czegokolwiek napisać, aby przeczytać tą książkę. Wiara w siebie. Zwykłe życie. Miłość. Ciężka praca. Przytłaczająca codzienność oraz wytrwałe zmierzanie do celu. To krótkie streszczenie niezwykłego poradnika dotyczącego tworzenia tekstów. Znaleźć w nim można wiele cennych uwag na temat pisania. Wplecionych w opowieść autora o jego życiu oraz o walce z nałogami które nim zawładnęły. Podoba mi się jego szczerość. Znam „Lśnienie”, „Misery” z filmów, książek niestety nie czytałem. A szkoda. Bo filmy oparte na nich są genialne. Wspominam o tych utworach, gdyż napisane zostały „pod wpływem” i moim zdaniem są jednymi z lepszych jego prac. Ale moja ocena może nie być obiektywna, gdyż nie czytałem wszystkich. Sam Stephen King wspomina o tym, że do tworzenia nie trzeba wspomagać się alkoholem lub innymi używkami. Tym samym obala mit sugerujący, że po dobrej wódzie mamy niezwykłe natchnienie.

„Nałogowiec za wszelką cenę próbuje uzasadnić swoje prawo do picia bądź zażywania narkotyków. Hemingway i Fitzgerald nie pili dlatego, że byli utalentowani, wyobcowani czy moralnie słabi. Pili, bo to właśnie robią alkoholicy. Możliwe, że twórcy rzeczywiście są bardziej podatni na wpadnięcie w nałóg, ale co z tego? Kiedy rzygamy do rynsztoka, wszyscy wyglądamy tak samo.” („Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” s. 99)

„Dużo czytać. Jeszcze więcej pisać. Wyłączyć telewizor. Nie bać się krytyków – te cztery uwagi powinny być podstawą dla takich ludzi jak ja. Dla ludzi, którzy w głębi serca czują, że mają coś do powiedzenia, ale tego nie potrafią przelać na papier. Być może właśnie dlatego, że za mało czytają, jeszcze mniej piszą. Zbyt dużo siedzą przed telewizorem. A na każde napisane zdanie patrzą z obawą, myśląc o tym, jak inni zareagują na tekst. Zamiast po prostu go dokończyć. 

„Oszczędzać słowa” – to kolejna z rad Stephena Kinga. Ja stosowałem zbyt dużo „ozdobników” – tak niepotrzebne słowa nazywała moja Żona. Wciskałem je w tekst z obawy, że bez nich ktoś mógłby go nie zrozumieć. Ale po ich usunięciu, okazywało się, że tekst wcale na tym nie ucierpiał. Nabierając wręcz ogłady. Stawał się bardziej przejrzysty. Teraz ozdobników jest znacznie mniej. Może kiedyś uda mi się je wyeliminować do końca.

Dla miłośników Stephena Kinga „Pamiętnik rzemieślnika…”, będzie odskocznią od grozy wiejącej z jego powieści. Całkiem przyjemną odmianą. Jest to tryskająca humorem i nieskrępowana opowieść o jego podejściu do pisania, życia i samego siebie. A jak dodamy do tego wiele cennych wskazówek dotyczących pisania – zadowoli on również osoby, które słabo znają jego twórczość, lecz chciałyby wzbogacić swój pisarski warsztat.

Oldboy65