Lot nad kukułczym gniazdem

Lot nad kukułczym gniazdem

6 kwietnia, 2024 Off By oldboy

Pojechaliśmy do Wrocławia na przedstawienie „Lot nad kukułczym gniazdem” wystawiane w Teatrze Polskim. Było to nasze powitanie wiosny! Specyficzne – moglibyście tak powiedzieć, ponieważ zastąpiło tradycyjne topienie Marzanny. Bo wszystkie słomiane dziewczyny zostały utopione. A mnie pozbawianie życia kogokolwiek nie przekonuje, nawet jeśli jest symboliczne.

Dlatego wybrałem teatr oraz przedstawienie na nieco opóźnione powitanie wiosny. W nim można bezboleśnie, a nawet leczniczo zatopić myśli. Oderwać się od rzeczywistości na moment. Zresetować umysł. Nawet wówczas, gdy sztuka do łatwych nie należy. A może te trudniejsze przedstawienia łatwiej odrywają nas od codziennych problemów? Kto wie. Jedni lubią się pośmiać, inni pomyśleć, bądź nacieszyć się muzyką, tańcem, strojami, scenografią, całym przedstawieniem, albo tym, że mogą przez dwie, trzy godziny przebywać w teatralnych wnętrzach.

My to uwielbiamy. Dlatego przychodzimy znacznie wcześniej i jest symboliczne wino, kawałek ciastka oraz rozglądanie się wokół. Nie po to, aby kogoś porównywać, zawiesić na kimś innym oko, by podziwiać kreację tej osoby. Na przykład suknię wieczorową, garsonkę lub elegancki garnitur przystrojony gustowną poszetką i ozdobą umieszczoną w butonierce. Chociaż podziwianie jest jak najbardziej wskazane. Albo może wytknąć palcami za to, że ktoś przyszedł na przedstawienie w wyświechtanym sweterku, lub odział się w garnitur i obuwie sportowe. Ale to podobno ginący gatunek teatralnego widza.

Dla mnie pobyt w takich wnętrzach, czasami starodawnych lecz zwykle eleganckich, to teatralna terapia, z której powracam do codzienności z wiarą w to, że jestem odrobinę lepszym człowiekiem. Być może kiedyś takim się stanę, lecz na to trzeba lat. Wielu lat, a ich ubywa i ubywa.

Fragment filmu „Lot nad kukułczym gniazdem” z 1975 roku.

W „Locie nad kukułczym gniazdem” poruszane są losy ludzi. W większości przegranych dla siebie oraz świata. Bo w miejscu w którym się znaleźli, dominuje system, który powinien im pomagać, lecz tego nie robi, gdyż nie chce, albo nie potrafi. A zbuntuj się, to zniszczy cię i pochłonie.

Pewnego razu do szpitala psychiatrycznego trafia cwaniaczek, drobny złodziejaszek, szuler i chuligan. Pragnąc uniknąć więzienia, udaje niepoczytalność. Dlatego kierują go do szpitala dla umysłowo chorych na obserwację, gdzie niepodzielnie rządzi siostra Ratched. Ale on postanawia zburzyć panujący tam porządek. A ów porządek nikomu by się nie spodobał, ani mnie, ani tobie, gdyż reguły ustanowione przez siostrę Ratched władającą przybytkiem ludzi zabłąkanych w życiu, mają za zadanie spacyfikować pacjentów, aby było nimi wygodnie zarządzać. Dlatego w nosie ma ona ich potrzeby i pragnienia. Jest perwersyjnie uprzejma i tak samo bezwzględna.

Wiele lat temu oglądałem film Milosa Formana oparty na książce, ze znakomitą rolą Jacka Nicholsona i nie tylko jego. Po latach z ciekawości zajrzałem do skarbnicy mojej Żony, otrzepując z kurzu powieść Kena Keseya, którą dzisiaj można kupić w Internecie za grosze. Co wcale nie oznacza, że jej treść straciła na wartości! Z pewnością zmieniły się metody leczenia ludzi chorych psychicznie. Są nowe leki, naukowe teorie dotyczące tego typu problemów dotykających wielu z nas. Ale czy to, co poruszone jest w powieści, naprawdę jest już nieaktualne? Czy takie rzeczy się nie zdarzają? Czy zmienił się system? Wolę się nad tym jedynie zastanawiać, bo za nic nie chciałbym sprawdzać tego od środka…  

Oldboy65

Strona teatru i przedstawienia > https://www.teatrpolski.wroc.pl/przedstawienie/lot-nad-kukulczym-gniazdem/