Mroczne zaułki przedwojennego Poznania

Mroczne zaułki przedwojennego Poznania

10 stycznia, 2025 Off By oldboy

Moja znajomość z nadkomisarzem Fischerem zaczęła się nietypowo, bo od końca. Następnie był początek. Ale dalej będzie po kolei, lecz na zmianę – książkowo lub audiobookowo. Jedną książkę muszę dokupić, gdyż brakuje mi jej do kolekcji. Wejście w posiadanie tej serii jest równie zagmatwane. Tomy audio są pożyczone, a papierowe kupione w dwóch księgarniach ze względu na ich cenę. Natomiast ostatni tom, to świeżynka nabyta w empiku. Pachnąca jeszcze drukiem.

Seria o Antonim Fischerze urzekła mnie pod kilkoma względami. Jest w niej dużo humoru, szczypta sensacji, odrobina grozy i garść kryminału. Przemoc też gości na stronach powieści. Bo nie byłoby kryminału bez przemocy! Zapewne nie każdemu spodobałby się styl Ryszarda Ćwirleja. Jego humor rozmiękcza grozę sytuacji. Natomiast współpraca policji, służb wywiadowczych i świata przestępczego, może wydać się komuś opowieścią wyssaną z palca. Ale czy w życiu wszystko jest tak oczywiste? Niektórzy sądzą że tak, gdyż wielu z nas stara się wszystko poszufladkować. Poukładać. Być może dlatego, że lubią mieć wszystko uporządkowane. Jednak w życiu tak się nie da. Bo nie każdy z nas jest bezgranicznie dobry, albo bezgranicznie zły.

Podam przykład. Wiele lat temu miałem dwóch kumpli, którzy się nie znali. Lubiłem ich, gdyż można było z nimi mile spędzić czas, porozmawiać o pierdołach lub o rzeczach poważnych. A jak trzeba było to pomogli. Ale mój kontakt urwał się z nimi, jak to w życiu bywa. Po latach spotkałem ich na mieście. Jeden uciekał, a drugi go gonił. Później dowiedziałem się, że uciekający kolega podejrzany był o handel narkotykami, a drugi – policjant, chciał go dopaść.

Kiedy moja znajomość się z nimi urwała, byli zupełnie innymi ludźmi. Pierwszy nie handlował narkotykami, a drugi nie był policjantem.

To przykład płynności naszego życia. Zmian jakie w każdym z nas zachodzą. Zmieniamy się nawet wówczas, gdy od lat pracujemy w tej samej firmie, mieszkamy w tym samym mieście i żyjemy z tą samą osobą pod jednym dachem.

Myślę, że dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu seria z panem Fischerem. Akcja jej osadzona jest w dwudziestoleciu międzywojennym, zahaczając o to, co działo się nieco wcześniej. Ale zanosi się na to, że będzie trwała dalej, czego nie mogę się doczekać. A będę oczekiwał na ciąg dalszy zagłębiając się w dwudziestolecie. W którym są burdele, zakopcone dymem tytoniowym, śmierdzące potem, śledziami i alkoholem spelunki. Eleganckie, coraz bardziej nowoczesne samochody wypierające z miejskich ulic dorożki. Mroczne zaułki. Tramwaje czyniące niesamowity hałas. Eleganckie hotele. Polsko, niemieccy obywatele nowej rzeczywistości Poznania i okolic. Policjanci uczący się dopiero swojego fachu i profesjonalni przestępcy żyjący ze swoich mrocznych profesji od lat. Jest też mnóstwo porządnych i nieporządnych ludzi mówiących poznańską gwarą, polszczyzną i niemczyzną bez zająknięcia. Uff! Zamykam oczy i widzę to wszystko!

Ryszard Ćwirlej pisarz – powinniście go poznać, polecam.

Oldboy65