Początek jest, ale co będzie dalej???
Ogromny smutek i żal do całego świata oraz wielka rozpacz towarzyszyła mu każdego dnia od dwóch tygodni i ten cholerny deszcz padający nieustannie od kilku dni. Deszcz opłakujący Ewę, jego ukochaną siostrę. Henio nie rozumiał jak można było skrzywdzić taką osobę jak ona? Najwspanialszą istotę jaką znał w swoim krótkim życiu. A tłum ludzi zgromadzonych na cmentarzu, pragnących pożegnać ją dzisiaj, nie zważający na paskudną, deszczową pogodę, był dowodem na to, że nie tylko on ją uwielbiał. Nikt ich przecież siłą nie przyprowadził. Stali tutaj od wielu minut, nie zważając na to, że przemakają i wkrótce zaczną marznąć. Oni też chcieli być z Ewą, ich ukochaną panią Ewą z pierwszego liceum. Nauczycielką która przerosła epokę w jakiej żyła i nauczała. A swoje zajęcia z języka polskiego i historii prowadziła tak, że nawet zawzięci wagarowicze odpuszczali bumelowanie aby jej przez chwilę posłuchać, albo na nią napatrzeć, gdyż była kwintesencją kobiecego piękna i dobroci.
Ocierał łzy przemoczonym rękawem czarnej jak smoła kurtki. Nie wstydził się tego, chociaż czuł się stuprocentowym mężczyzną któremu płakać nie wypada, rasowym samcem który nigdy nie pęka, a jak się z czegoś wycofuje, to nie ze strachu tylko z rozsądku. Ale tych łez nie wstydził się wcale, bo żal był ogromny. Czuł że już nigdy w życiu takiej jak ona osoby nie spotka.
Od czasu do czasu ktoś do niego podchodził. Poklepał po ramieniu, wypowiedział kilka słów wsparcia, albo wziął w objęcia. Podchodzili do niego, stojącego z boku, z dala od rodziców których obwiniał za to, że nie dostrzegli tego, że ich córka poniewierana jest przez męża. A kiedy on nastolatek dorósł i tą przemoc zauważył, starając się zwrócić na to ich uwagę, ignorowali go, mówiąc żeby się nie wtrącał w nie swoje sprawy, że jest gówniarzem i nie zna się na życiu. Ale on wiedział swoje, mąż jego ukochanej Ewy był pieprzonym sadystą, który od lat pastwił się nad nią, a później na ich dzieciach gdy tylko trochę podrosły.
Przymknęli go za morderstwo, ale co dalej? Powieszą gnoja? No nie. Przecież w tym kraju nie skazują na śmierć morderców, co jest dowodem na to, że mordercy mogą zabijać, a prawo nie jest wobec nich aż tak surowe. I ktoś tutaj mówi o sprawiedliwości!?
A jeżeli będzie miał dobrego adwokata, dostanie od 2 lat więzienia do 15-tu, ale za co??? Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym! I tak się stanie, jeśli jego papuga przekona sąd o tym, że dorosły facet, który nie ma żółtych papierów, dlatego według prawa nie jest wariatem, więc ten normalny człowiek nie zdawał sobie z tego sprawy, że kopiąc w głowę leżącą na podłodze kobietę i okładając ją krzesłem, może ją zabić!!!
Pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Kurwa! Jeśli tak się stanie, to Henio obedrze papugę ze skóry. I nie będzie wysłuchiwał pierdołów o tym, że przecież każdemu człowiekowi prawo do obrony się należy. Gówno go to obchodzi! Bo jeśli jesteś przeciwko mnie i mojej rodzinie, jesteś moim wrogiem. Poczeka na dogodną chwilę. Nawet kilka lat. Zapamięta go i nie będzie się spieszył, a Adasia dorwie, gdy tylko wyjdzie na wolność, lecz również bez pośpiechu, bo niepotrzebnie się publicznie odgrażał, co z pewnością zostało zapamiętane. Ale przede wszystkim go nie zabije. Co to, to nie. Byłaby to dla niego zbyt łagodna kara…
….
Nie wiem jak moja przygoda z pisaniem się skończy, ale tak się zaczęło. Postanowiłem napisać o życiu po swojemu. Nie silić się na naśladownictwo. Najwyżej się nikomu nie spodoba…
„Nie daj umrzeć swojej historii” – tak mawiał Krzysztof Piersa – zachęcając do pisania, nawet jeśli nasza opowieść miałaby wylądować w śmietniku. To warto ją opowiedzieć.
Ale nie będę ukrywał, że mocno się przeraziłem, gdy odkryłem, że postanowiłem rywalizować z ludźmi którym do pięt nie dorastam, ponieważ są prawnikami, psychologami, socjologami, byłymi policjantami, patologami i tak dalej. Oni są kimś, a ja w zasadzie jestem nikim. Ale czy ja biedny żuczek chciałbym im dorównać? Nie mam takiego zamiaru. Ja po prostu chciałbym napisać dla Was własną historię i być może mi się to uda. Niestety mam spore opóźnienia z tematem, bo już na samym początku zacząłem popełniać błędy które zniechęciły do pisania tysiące, a może nawet setki tysięcy takich jak ja ludzi. Jednak trwam w tym nadal i po dzisiejszym treningu, zamiast rozciągania i tym podobnych spraw, zasiadłem przed komputerem, gdyż myśl jest bardziej ulotna od zakwasów przemęczonego organizmu.
Oldboy65