Zimowa aura wygrała z Kingiem ;)
Nawet od Stephena Kinga znajdzie się ktoś mocniejszy. Ktoś lub coś, co zdoła oderwać mnie od jego niesamowitych opowieści. A tym razem był to piękny widok za oknem zmieniający się z każdą chwilą. Bo jednym razem były to zamglone pagórki oszronionych trzcinowisk lub siwo-rudych łąk przeplatanych pasmami smutnych drzew pozbawionych liści, bezceremonialnie obdartych ze swojego piękna. Innym razem były to nieliczne zabudowania wciśnięte w zimowy, przyprószony śniegiem krajobraz. Stare zaniedbane chałupy i stodoły, lub wręcz odwrotnie zadbane domy i wypielęgnowane, czekające na wiosnę posesje. Za oknem co jakiś czas przelatywały stłoczone budynki mijanych miejscowości położonych przy żelaznej drodze którą zmierzałem pociągiem do Krakowa.
Nie zrobiłem zbyt wielu zdjęć, gdyż po kilku próbach poirytowała mnie kiepska jakość fotografii wykonanych zza szyby pędzącego 50km na godzinę pojazdu, bo na krętym kolejowym trakcie prowadzącym raz w dół, raz w górę, by ponownie prowadzić w dół i tak było wiele razy, szybciej nie dało się jechać.
I tak z przerwami wracałem do „Joyland” powieści z 2013 roku, która z pewnością dla wielu ludzi jest już dawno przeczytaną książką, lecz dla mnie jest nowością. Na szczęście Stephen King jest historią nadal żywą i mam nadzieję, że owo „nadal” jeszcze trochę potrwa. A poniżej definicja historii zaczerpnięta z „Joylandu” która przypadła mi do gustu swoją trafnością:
…
„- Synu, wiesz, co to jest historia?
– Eeee… to wszystko, co się wydarzyło w przeszłości?
– Nie. Historia to zbiorowe i dziedziczne gówno rodzaju ludzkiego, wielka i stale rosnąca kupa łajna.
Dziś stoimy na jej szczycie, ale wkrótce zostaniemy pogrzebani pod sraką następnych pokoleń…”
…
Dlatego zabieganie o to, żeby wpisać się w dzieje ludzkości jest trochę jakby bez sensu. No powiedzcie sami??? Ilu było królów na świecie, ile innych wielkich władców? Mistrzów świata w boksie, tenisie, maratonie i co najmniej w stu innych dyscyplinach. Ilu było znanych fizyków, matematyków, pisarzy, malarzy itd. itp. Obojga płci rzecz jasna. Być może kiedyś wymyślą coś uniwersalnego do określania pisarzy i pisarek jednym słowem, bo osoba pisarska to brzmi idiotycznie. Ale każdy w miarę ogarnięty człowiek domyśli się, że ja facet wymieniając fizyków, czy matematyków jako specjalistów mam na myśli zarówno kobiety jak i mężczyzn. A dziennikarka, lub blogerka pisząc o fizykach lub matematykach; znane matematyczki – również będzie miała na myśli przedstawicieli obydwu płci. Oczywiście jeśli nie będzie wspominała o konkretnej osobie.
Jednak nie o to mi chodzi, żeby nic nie robić, ponieważ nie warto, bo powinniśmy się starać i kreować rzeczywistość w jakiej żyjemy, bez względu na to, czy wpływamy tylko na swoją rodzinę oraz nasze bezpośrednie środowisko i w przyszłości nikt o nas nie będzie słyszal, czy mamy wpływ na losy całego kraju i nawet po setkach lat od naszej śmierci o nas napiszą…
.
JOYLAND:
„Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu. Joyland to pasjonująca opowieść o miłości i stracie, o dorastaniu i starzeniu się i o tych, którym nie dane jest doświadczyć anie jednego, ani drugiego, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie.” (fragment opisu wydawcy)
Oldboy65