Warszawa z okna Grey Wolfa
Wszedłem do salonu z damską odzieżą. A co! Można! No dobrze. To nie przypływ odwagi, ani potrzeba chwili, ponieważ ja nie potrzebowałem niczego. Ale musiałem schronić się tutaj na chwilkę, dlatego że przez Aleje Jerozolimskie przewalał się wiatr, jak niewidzialny walec, bezlitośnie maltretując przechodniów. A w odzieżowym sklepie Grey Wolfa, między regałami krzątała się Żona.…