Bieg do Schroniska pod Łabskim Szczytem
Wczorajsza w znacznej części biegowa wspinaczka z pensjonatu Zielony Jeleń do Schroniska pod Łabskim Szczytem skończyła się dla mnie zdarciem skóry z pięt. Najwyraźniej moje buty odwykły od biegania w takim terenie i zrobiły się zatwardziałe. Albo za mocno je zawiązałem i kilka kilometrów stromej wspinaczki spowodowało mocne obtarcia. Nogi o dziwo dawały radę. Z nimi nie miałem problemu. Jednak będę musiał popracować nad pewnymi partiami ciała, które na stromiznach tak samo ważne są jak nogi. A nie tylko ja o trenowaniu mięśni pośladkowych i wzmacnianiu mięśni lędźwiowych oraz brzucha zapominam. Najwyraźniej ignoruję trening tych części ciała. Chociaż najprościej byłoby zwalić na brak czasu. Jednak prawda jest inna, po prostu zaniedbuję trening i coś będę musiał z tym zrobić.
Warto było dać sobie wycisk, chociaż nie wdrapywałem się wyżej. Bo mimo wszystko lubię popatrzeć na okolice. Nawet wówczas, gdy pot zalewa oczy. A wczoraj grzbiet Karkonoszy cały czas tonął w chmurach. Wiało, a później spadł solidny deszcz. Karkonosze pokazały swój ogrom dopiero następnego dnia. Dlatego wrzucam zdjęcia kamieni, a nie zdjęcie górskiego krajobrazu.
Trasa mojego treningu wyniosła zaledwie 12km z przewyższeniem nieco ponad 600m w pionie w górę i podobnie w dół. Bieg zakończyłem w centrum Szklarskiej Poręby. Do Zielonego Jelenia dotarłem idąc z centrum leśną ścieżką prowadzącą w kierunku Wodospadu Szklarki z której zszedłem w połowie. Następnie przekroczyłem główną drogę przecinającą Szklarską Porębę na dwie części. Jedną położoną na zboczach Karkonoszy, a drugą na stokach Gór Izerskich. Do pensjonatu dotarłem wspinając się asfaltem kilkaset metrów pod górkę.
Oldboy65
Ps. Link do miejsca w którym nocowałem i bardzo polecam > https://zielonyjelen.pl