Październik i kolejna setka na liczniku

Październik i kolejna setka na liczniku

29 października, 2025 Off By oldboy

Po raz czwarty z rzędu dotarłem do granicy 100km w miesiącu. Niby nic wielkiego – skromna setka która jednak cieszy. Ale mógłbym zacząć swoją opowieść w ten sposób; „Ho, ho, ho! Drogie dzieci. Dawno, dawno temu, gdy po świecie chodziły dinozaury, a w powietrzu latał pterodaktyle, pan Sławek był bardzo rozgoryczony, jeśli nie przekroczył granicy 300km biegu miesięcznie! Wówczas uważał, że miał bardzo słaby miesiąc…” i mógłbym przemilczeć październikowe 100km

Teraz nie napieram na kilometraż, skupiając się na tym, co wcześniej bezmyślnie pomijałem. Kogoś innego mógłbym okłamywać brakiem czasu na treningi nóg, lecz sam siebie nie będę okłamywał. Niewielka redukcja kilometrów i czas by się na to znalazł. Mam na myśli trening nóg, brzucha i pośladów. A jeśli chodzi o moje obecne treningi, staram się poprawić technikę biegu. Bo tak zwane „grzebnięcie” plus mocne mięśnie pośladkowe i praca ramion, o czym najczęściej się nie myśli, są jak turbo doładowanie dla biegacza. Bezmyślne klepanie kilometrów to nie wszystko.

Ale zobaczymy co z tego wyjdzie na wiosnę. Chociaż 100km pachnie malizną i będę musiał trochę kilometrów dorzucić. Co najmniej 120km miesięcznie, bo na razie nie wiem na co mnie stać. Treningi nóg są męczące, stanowią dodatkowe obciążenie dla organizmu i mam na nie więcej czasu. Jednak co z tego, skoro regeneracji nie jestem w stanie przyspieszyć. Być może gdybym zupełnie nic nie robił wyglądałoby to inaczej. Jestem emerytem, co uwolniło mnie od pracy, lecz nie z wszystkich innych obowiązków. Dlatego o leżeniu na kanapie przed telewizorem w ramach regeneracji nie ma mowy.

Na razie cieszę się tym, że po raz kolejny przekroczyłem 100km, bo jeszcze kilka miesięcy temu miałem z tym problem, a później będzie jak będzie. Jeśli trening biegowy uzupełniany ćwiczeniami na poślady, brzuch i nogi okaże się zbyt ciężki, to zostanę przy 100-120km miesięcznie.

Oldboy65