Październik i kolejna setka na liczniku
Po raz czwarty z rzędu dotarłem do granicy 100km w miesiącu. Niby nic wielkiego – skromna setka która jednak cieszy. Ale mógłbym zacząć swoją opowieść w ten sposób; „Ho, ho, ho! Drogie dzieci. Dawno, dawno temu, gdy po świecie chodziły dinozaury, a w powietrzu latał pterodaktyle, pan Sławek był bardzo rozgoryczony, jeśli nie przekroczył granicy…
Biegnij Warszawo!
„BIEGNIJ WARSZAWO” – atestowana dyszka w stolicy miała być moim czwartym startem w tym sezonie; jednak z dwóch poprzednich zrezygnowałem i bieg stał się drugim w wyścigiem w bieżącym roku. No dobrze. Przyznaję. Zwątpiłem w sens mojego udziału w poprzednich wyścigach, gdyż czułem się zbyt słaby, a przez to mocno zdołowany. Kilka kilogramów przybyło, kilometraż…
Kilometry treningowej męczarni.
Dzisiejszy trening był dla mnie męczarnią, a przebiegłem zaledwie 14km Pokonując skromne przewyższenie +319m pod górkę i 317m w dół. Ale Garmin docenił moje zaangażowanie, bo najwyraźniej tyrałem jak średniowieczny wół ciągnący wóz załadowany burakami, czy co tam się wówczas jadło? Brukiew? AI twierdzi, że brukwi w Średniowieczu nie jedzono tylko rzepę. Najgorsze jest to,…
Poranny trening zrobiony!
Dzisiejsze bieganie wcisnąłem między bezsenność i swój szowinistyczno – bałaganiarski styl bycia, towarzyszący mi od otwarcia oczu po przebudzeniu, aż do ich zamknięcia. To styl który od lat niezłomnie stara się uporządkować moja Żona. Dzisiejszą dwunastkę chciałem odpuścić, bo bałem się, że nie wyrobię. Ponieważ przed pracą miałem wizytę u jednej z najważniejszych osób w…
Czy warto zdefiniować depresję biegacza?
Poprzedni miesiąc zawaliłem, lecz nie mam zamiaru zwalać winy na wirusa, mróz, kontuzje, rząd, Chińczyków, imigrantów, albo najeźdźców z Kosmosu!!! Przyznacie, że pod tym względem jestem nietypowy. Bo człowiek, nie realizujący własnych planów i nie obwiniający za to innych ludzi, tylko siebie – musi być wyjątkowy. Tak właśnie się czuję, słuchając nieustannego narzekania ziomków obwiniających…
Jestem jak krasnal z Krainy Wymówek
Czuję się jak krasnal z Krainy Wymówek. W której z wszystkiego można się wymigać, pokrętnie wytłumaczyć. Łgając i zmyślając niedorzeczne usprawiedliwienia. Zwalić winę na coś lub na kogoś. Znaleźć różne przeszkody, aby tylko nic, co się postanowiło nie zrobić! Bo wykonywanie zadań narzuconych przez kogoś innego się nie liczy. To łatwizna, chociaż jednocześnie kierat większy…
Ludzie! Ja chodzę!
Pierwszego dnia po obowiązkowej 14-to dniowej kwarantannie ruszyłem do lasu. Ale nie biegłem, ponieważ prawie miesiąc bez biegania to zbyt długa przerwa, aby od pierwszego dnia intensywnie przemieszczać się w terenie. Poza tym od kilku dni siedzi mi w głowie obawa oraz rosnący niepokój o to, że się przeziębię, gdyż mój organizm odzwyczaił się od…