U schyłku kolejnego dnia
Ciekawe czy znajdę czas na to, o czym od lat myślałem? A teraz czasu mam sporo. Ba! Osiem godzin więcej niż dawniej. Ale życie, to życie. Najczęściej marnujemy to, czego mamy w nadmiarze. Albo tego nie doceniamy. Na przykład nie doceniamy dobrej pracy, większej ilości pieniędzy, własnego zdrowia, miłości jaką nas ktoś darzy. Mąż, żona, rodzice, rodzeństwo i tak dalej. Tak! Tylko nie zaprzeczajcie. Nie piszcie: „Ja nie, oni tak, ale ja nie!” Bo każdej osobie zdarza się coś w swoim życiu spier…..ć, coś zaniedbać, czegoś nie doceniać. Jednak można, a nawet trzeba nad tym ciągle pracować, żeby marnotrawstwa było jak najmniej!
Jednak tym razem chodziło mi o wschody i zachody słońca. Pracując na zmiany, gdy jechałem, bądź wracałem z pracy. Często miałem okazję obserwować jak nadciąga kolejny dzień, albo kończy się ten który przeżyłem. Niby nic wielkiego, ale wiele razy ten widok był zachwycający.
Popracuję troszkę nad moim Samsungiem. Może da się coś więcej z niego wykrzesać. Podobno można bardziej wykorzystać aparat w telefonie i nie trzeba kupować zaraz smartfona za dziesięć tysiaków. W każdym razie sam widok tych codziennych zjawisk wynikających z obrotów naszej planety mi wystarczy. Tym też można się nacieszyć. Bo koncentrowanie się na robieniu zdjęć burzy klimat takich chwil i czasami warto odpuścić. Za widocznym na zdjęciu schyłkiem dnia jechałem samochodem i wyszło jak wyszło. Musiałem z takiego mało atrakcyjnego miejsca zrobić zdjęcie.
Oldboy65