Bo każdy ma swoją szafę…
To było wiele lat temu. Może dziesięć, piętnaście, dwadzieścia. Nie pamiętam dokładnie. Ale pamiętam, że był ciepły wiosenny poranek. A ja zmierzałem do sklepu po pieczywo. Przy frontowej ścianie sklepiku, na wystającym, betonowym fundamencie siedział starszy mężczyzna. Miał 60-70 lat, możliwe, że nieco mniej. Bo bezdomni, a on na jednego z nich wyglądał. Nie chodzą…
Demony rosyjskiej megalomanii
Zmartwiło mnie to, co przeczytałem w tej książce. Dlatego, iż łudziłem się tym, że z Rosjanami nie jest aż tak źle. Ale niestety tkwią oni mentalnie w średniowieczu, tym samym zagrażając światu. A na przeciwko nich banda zniewieściałych polityków i zachodnia, zakłamana poprawność polityczna, która nie przeszkadza politykom oraz biznesmenom robić brudnych interesów z Rosją…
Porcja realnego optymizmu
Godzina 3:07 rano. Obudził mnie duszący kaszel, a męczy mnie to ścierwo od kilku dni. Dlatego nie biegam i aspiracje szybko poruszającego się dziadersa, po raz kolejny musiałem odstawić na półkę. Stąd czarne myśli przerywane uporczywym kaszleniem nasilającym się nad ranem. Dlatego wstałem aby zwilżyć umęczone gardło i wróciłem do łóżka męcząc się nadal. Do czwartej…
Zupa krem z papryki po wałbrzysku
Jeden z moich kolegów mawiał o swoim daniu – zupa na winie! Jednak alkoholu nie wyczuwałem, ani w smaku, ani w zapachu. Dlatego wspomniałem koledze o tym, jednocześnie pytając o przepis na tą bądź co bądź pyszną polewkę. I wydało się! W skład zupy na winie, wchodziło to, co nawinęło mu się pod rękę i…
Wino z Bieszczad w prezencie!
Facet, facetowi nie przywiezie w prezencie z górskiej ekspedycji banalnego magnesu na lodówkę z wizerunkiem ośnieżonego pasma górskiego, czy innego badziewia, ale wyszukane wino regionalne. Co dla konesera win jest zawsze gratką niebywałą. No, powiedzmy, że był to tylko 12-to procentowy napój alkoholowy, który – tak przypuszczam, stał obok wina i to dosyć blisko. Ale…
Syndrom dnia poprzedniego
– Kac przy tym jest jak zwykły katar przy zapaleniu płuc! – pan Henio postanowił rozpocząć proces użalania się nad sobą – istny koszmar. Ale możliwe, że to pomoże? Zastanowił się chwilkę i zdecydowanym ruchem otworzył lodówkę sięgając po rezerwowe piwo. Takie trzymane na czarną godzinę. Ale od kilku dni, a może nawet od dni…
Pięć minut po północy!
Odczekałem chwileczkę, symboliczne pięć minut, bo raczej nic się już nie zmieni. Nikt sobie o mnie nie przypomni, ale i tak w tym roku padł rekord. Bo aż pięć osób o mnie pamiętało. Statystycznie to wzrost 20-to procentowy w przedziale czasowym rok do roku! Dlatego dziękuję za pamięć tym którzy o mnie wczoraj pomyśleli! Nie…
Deszczowa pętla izerska
Lało niemiłosiernie, co najmniej od kwadransa. A ja nie przejmowałem się tym, że na zawodach w Górach Izerskich będę biegał w deszczu, tylko tym, że przemokną mi buty w drodze do biura zawodów. Ale każdy ma swoje zmartwienia. Jadąc przez Lubomin musiałem zwolnić, ponieważ ściana deszczu ograniczała widoczność na drodze. Tak bardzo, że momentami nie…
Wybiegać bezsenność
Zaledwie dwie godziny snu. Wymuszonego. Nie więcej. Tak to często wygląda po nocnej zmianie. Po godzinnej męczarni zmusiłem się do snu. Dwie godziny później obudziło mnie wiercenie. Ktoś wwiercał się w moją podłogę! Mieszkanie w ogromnym familoku ma swoje wady i zalety. Jedną z nich jest to, że jesteś tutaj bardziej anonimowy niż gdzie indziej.…
Pożegnanie z Fjällbacką
Nastąpił nieuchronny koniec, bo wszystko to, co dobre zawsze się kończy. A to, co złe? Niestety tylko dobro ma swoje granice, a zło jest nieskończone, chociaż wolałbym się mylić… Zasiedziałem się w szwedzkiej Fjallbacke. Niewielkiej miejscowości i jej okolicach. A to dzięki Camilli Läckberg i kryminalnej sadze – „Księżniczka z lodu.” Na którą składa się…